Powiadają, że przysłowia są mądrością narodu, a w każdej takiej mądrości jest co najmniej ziarno prawdy. Idąc tym tropem warto znać inną starą zasadę: nie ma niczego za darmo. Nie inaczej jest z kontami walutowymi. Ani ich utrzymanie nie mieści się w ramach gratisów, ani ewentualne zyski nie pojawiają się bez starań i wyrzeczeń. Za darmo można osiągnąć tylko jedno: stratę. Aby jednak do tego nie dopuścić, warto wiedzieć o kilku najważniejszych i elementarnych informacjach zanim założymy konto walutowe.
Idea przewodnia konta w obcej walucie jest jedna: zarobiłeś albo otrzymałeś pewną, raczej dużą sumę pieniędzy w nominałach innych niż polskie złotówki (na tyle dużą, by nie przewalutować jej z miejsca w jakimś kantorze). Następnie chcesz albo dokonywać operacji bankowych na tej właśnie walucie obcej, albo chcesz zamienić ją na złotówki i w takiej postaci otrzymać ją od banku. W tym drugim wypadku zawsze należy liczyć się ze zmianą wartości obcego pieniądza w stosunku do złotówki. Tak zwane umacnianie się złotego to zmniejszanie się ceny innej waluty. Jeśli na przewalutowanie wybrałeś sobie czas, gdy nasza rodzima waluta jest silna, Twój zysk będzie relatywnie mniejszy niż wówczas, gdyby to tej operacji doszło podczas niskich notowań złotego. Naturalnie nikt nie jest w stanie przewidzieć trendów i wahań wartości pieniądza, dlatego przewalutowanie należy uznać za pewne ryzyko, z którym trzeba się liczyć.
O czym jeszcze musisz wiedzieć? Tylko o tym, że to bank ma zarobić dzięki Tobie, a nie na odwrót. I zrobi wiele rzeczy, by w końcu dopiąć swego. Spread – wciąż istnieje i ma się nader dobrze. Co prawda nie jest już tak straszny, jak kiedyś, ale wciąż może uprzykrzyć życie. Gdy posiadasz własną obcą walutę na koncie walutowym, już nie musisz się go obawiać. Chyba nie uświadczysz już banku, który zechce zarobić na spreadzie, gdy Ty będziesz wypłacał złotówki z konta, na którym masz np. euro (a jeśli zechce jednak zarobić, co prędzej zmień bank). Nie oznacza to wszak, że nie zarobi na wykonaniu operacji. Jednakże gdy posiadasz kredyt w zagranicznych pieniądzach, a do tego jest konieczne posiadanie konta walutowego, dotkliwiej możesz odczuć jego istnienie. Spread to różnica między ceną zakupu waluty obcej a ceną sprzedaży. I nic nie zapowiada, by miał zniknąć.
Nie chcę jednak powiedzieć przez to, że kredyt wzięty przykładowo w euro to samo zło. Złotówka, nasza odwieczna waluta, prawdopodobnie w najbliższych latach przestanie istnieć. Zastąpi ją euro. Z tego tytułu staje się coraz bardziej nieobliczalna w perspektywie wieloletnich, np. hipotecznych kredytów. Okazuje się, że względnie stabilne euro może być większą korzyścią. Jak w przypadku waluty unijnej kredyt będzie być może droższy, lecz rata na przestrzeni 30 lat będzie stabilna, tak nie sposób teraz przewidzieć reakcji banków na wahania ceny złotówki za 10 lat. Tej przecież nie będzie, więc i jej wartość będzie mocno dylematyczna.
Niestety w wyborze kredytu koledzy nie będą bardzo pomocni, ale śmiało możesz zdać się na każdą opinię podejmując decyzję o otworzeniu konta walutowego. Świadomość ryzyka jest konieczna.
Brak komentarzy ↓
Brak komentarzy.
Zostaw komentarz