„Nie daj się nabić w butelkę z klejem”- głosiło hasło kampanii antynarkotykowej zamieszczone dawno temu w gazetce szkoły, do której uczęszczałem. Czyli: nie pozwól, by ktoś inny korzystał na Twojej naiwności i niewiedzy. Nie szkodź sobie, tylko się doucz. Dziś hołduję tej zasadzie, a motto tej kampanii stało się moim własnym. Jest aktualne także przy operacjach bankowych. Jeśli możesz zyskać więcej i zyskać mniej – zyskuj więcej. Jeśli możesz nie zyskać i stracić – nie zyskuj. Jeśli istnieje ryzyko poniesienia straty na operacjach bankowych, poznaj je dokładnie, następnie wczytaj się w szczegóły z nim związane, a na końcu podejmij rozsądną decyzję o losach twoich pieniędzy.
Odwieczną bolączką osób, które planują wyjechać za granicę i zarobić sporo pieniędzy w obcej walucie jest istniejąca konieczność dofinansowania rodzimego interesu w postaci – na przykład – kantoru. Po powrocie z Wysp Brytyjskich, z Niemiec czy innego miejsca naszej pracy zarobkowej przywozimy obcą walutę, którą planujemy spożytkować na własne potrzeby, a te wyrażają się w złotówkach. Idziemy do kantoru i wymieniamy jedne pieniądze na drugie. Pan w budce wydaje nam złotówki po kursie zakupu. Jeśli za chwilę zechcemy kupić tę samą walutę, kupimy drożej, po cenie sprzedaży! To się nazywa spread i dotyczy głównie działalności kantorów. Niestety nie tylko. Dotyczy także kont walutowych, choć w mniejszym stopniu niż przed laty. Przykładowo spread może stać się największym wrogiem (rzadziej, ale może, stać się największym sojusznikiem) osób, które wzięły kredyt hipoteczny w obcej walucie. W takim przypadku istnieje przymus otworzenia konta walutowego, a cena tejże waluty jest właśnie naliczana według wyższej, sprzedażowej stawki. A to tylko jeden z przykładów, gdzie traci się na walucie obcej, choć jeszcze nie tak dawno, gdy nowością było zakładanie konta dla obcego kapitału, spread dotyczył nawet takiej sytuacji.
Spread, jak zapisano wyżej, jest straszny, ale tylko dla części osób mających konto walutowe. Jest jednak inny problem, znacznie mniej przewidywalny, z którym musi się tym razem liczyć każdy, kto posiada obcy kapitał, ale wykorzystuje go w Polsce. Nie, przewalutowanie już nie jest tym postrachem. To wahania kursów walut.
Problem znika, gdy euro wydajesz jako euro, a funty jako funty. Również w Polsce możesz płacić obcą walutą albo wykonywać nią zagraniczne przelewy. Jednakże może się pojawić kłopot, gdy nagle Twoje oszczędności, które były warte 50 tysięcy złotych, szacowane są na jedyne 45 tysięcy. Nikt Cię nie okradł. Zmiany w cenach walut wywoływane są na poziomie globalnym i nikt nie ma na nie wpływu. Nie są także wymierzone w Ciebie; taniejąca złotówka to drożejące euro, więc w odwrotnej sytuacji zyskałbyś. Ale z takimi ruchami trzeba się liczyć; nie tylko w przypadku zamiany na średnio stabilną i niebawem zanikającą z giełd złotówki, ale w każdej innej sytuacji. Waluta ma swoją wartość, a wyraża ją inna waluta. A wartość ta zawsze jest płynna i zmienia się każdego dnia. Naturalnie może się okazać, że któregoś dnia sporo zyskałeś, ale wówczas nie pisałbym o tym jako o problemie. Licz się więc również z wahaniami kursów.
Jak widać, niektóre z wad związanych z kontami walutowymi, to ryzyko. Ryzyko, jakie wiele osób wkalkulowuje w swój budżet, gdyż nie mają wyjścia. Gotówka jest i czeka – można ją spieniężyć w kantorze albo wykorzystać lepiej na koncie. Jednakże jeśli dotąd nie wiedziałeś, jakie są wady związane z otworzeniem własnego konta dla kapitału obcego, poczytaj dokładnie i zastanów się jeszcze jeden raz.
Brak komentarzy ↓
Brak komentarzy.
Zostaw komentarz